nie kolej na euro 2012

Każdy Polak, który jeździ koleją zdaje sobie sprawę, że w czasie Euro nie zda ona egzaminu. Nie zda egzaminu, bo nie zdaje na co dzień, więc dlaczego akurat cud miałby nastąpić na wiosnę?

Jakieś trzy tygodnie temu, po wcześniejszym zakupieniu biletu na pociąg przez internet, zjawiłam się z Robertem o godzinie 5:10 na dworcu. Zapytałam Panią w okienku czy odjeżdża w terminie – pamiętając dantejskie sceny w wiadomości TV. Oczywiście wiedziałam, jak każdy pasażer PKP, że takie rzeczy to tylko innym się zdarzają….Pani stwierdziła, że skoro pociąg jest podstawiany to nic nie stoi na przeszkodzie aby odjechał o czasie. Długo by opowiadać co było dalej, podsumowując – po 1,5 godzinie byłam w domu, w łóżku, grzejąc się pod kołdrą, bo pociąg został podstawiony, ale 40 minut po planowanym odjeździe,bez żadnych wyjaśnień, po których to minutach i tak nie odjechał. Nie wiem z resztą czy w ogóle odjechał – zrezygnowałam z tej podróży i poprosiłam o zwrot pieniędzy za bilet. Panie była zaskoczono – oburzona tym, że nie chcę jechać!!! A kiedy??!!

Wypełniłam odpowiednie papiery (bo jak kupujesz bilet przez internet to jest szybko, ale jak mają ci kasę oddać to jest straszny kłopot) i w czwartek dostałam odpowiedź – oczywiście, oddadzą mi kasę, ale potrącają 10% z biletu, bo nie postąpiłam zgodnie z regulaminem i nie zwolniłam miejsca rezerwowanego na godzinę przed odjazdem….kurwa mać!

To było na dzień przed moim drugim podejściem do wyjazdu do Wawy w celu poznania mojej 4 miesięcznej siostrzenicy.

Rano, w piątek, o mało co nie zdążyłam ,tym razem z własnej winy na pociąg. Przynajmniej był i odjechał o czasie.

I to by było na tyle dobrych wieści. Bo do domu trzeba wrócić.

Tym razem prawie godzinę wcześniej przybywamy na dworzec centralny. Od razu wgięcie – nie ma na rozkładzie mojego pociągu! O godzinie 12:00 w internecie jeszcze był. Przygotowana na absurdalne sytuacje w PKP, idę do informacji. I co? Oczywiście, jest pociąg, oczywiście odjedzie, a ten na rozkładzie to błąd….. Błędem to było kupienie biletu.

Schodzimy na peron. Ludzi full. Patrzę na zegar – jest 18:23. Patrzę drugi raz – jest 19:50. Co jest???? Za chwilę z głośników płynie informacja, że jest awaria zegarów i nie chodzą prawidłowo…i jest godzina 21:30.

Wszystko spoko, tylko że koło mnie stoi tabun Portugalczyków, którzy ani w ząb po polsku. To jeszcze można przeżyć – jakaś dobra dusza im przetłumaczy.

Zaczyna się główna część wieczoru – na peron wtacza się rzecz, która ma nas zawieźć do Krakowa. Rzęch jest PEŁEN. Nas na peronie czeka ze 100 – 150 ludzi. Mam dobre miejsce stojące na 3 godziny. Tak mi się wydawało dopóki nie otworzyli drzwi z korytarza i zaczęło ciągnąć lodowatym ziąbem. Koło mnie chłopiec klasycznie bajerujący dziewczynkę (skąd jesteś? co robisz? znasz hiszpański? to powiedz coś po hiszpańsku….moim marzeniem jest podróż chopperem przez Stany….daj numer telefonu….- dała!!!). Nogi bolą, kręgosłup pęka, czytać się nie da, zimno. Ale to nic! Za tą parką stoi dziewczyna – praktycznie przez całą drogę gada przez telefon – umawia się z kimś na wieczór, obmyśla jak będzie fajnie, itd. W momencie gdy zaczynamy zbierać swój majdan z podłogi, dziewczyna pyta – przepraszam czy to już POZNAŃ????

Spojrzeliśmy na nią jakby sobie jaja robiła. Przykro mi było jak mówiłam – to Kraków, a jeszcze bardziej przykro jak zobaczyłam jej minę.

Od razu wyobraziłam sobie, że jestem na jej miejscu, o godzinie 21:45 w Poznaniu, 8 godzin jazdy pociągiem od domu – przecież to tylko wziąć pokój w hotelu i iść się nawalić:) Co z reszta jej poradziłam od razu….

Poza tym biedna dziewczyna znów była zdana na NIEłaskę PKP, bo to czym nas raczy ta spółka, usługami na żadnym poziomie nazwać się nie da.

Dlatego też wszystkich ludzi, którzy przyjadą na Euro, na wakacje do Polski i będą myśleli, że da się tu podróżować koleją – przepraszam.

Jadąc do Wawy wczoraj, pomyślałam przez chwilę, że odpuszczę tą reklamację biletu, teraz moja decyzja jest chyba oczywista….

zimowo - jaskiniowo

Gdy pada pada śnieg, a w Tatrach jeszcze nie da się powierzchniowo podziałać – jaskinie, zwłaszcza te latem niedostępne z powodu wysokiego poziomu wody, stoją przed nami otworem (dosłownie i w przenośni:)

zimna-28-12-11-075_0 zimna-28-12-11-062

właśnie

gallery-72900957-500x500

AAAaaaaAAAAAAaaaaaqrva

Chcesz być w porządku, chcesz ludziom ułatwić życie bo możesz. Chcesz żeby zaoszczędzili trochę kasy bo masz taką możliwość – dajesz im rabat, który daje ci praktycznie zero zarobku, jak doliczysz koszty przesyłki.  I co? Zamiast dziękuję, zwykłego, pospolitego dziękuję – dostajesz maila, w którym każą ci się tłumaczyć z jakiej paki taka cena i w ogóle udowodnij, że nie jesteś oszustem…. Poczułam się urażona i bardzo mocno dotknięta – przez ten cały czas, kiedy mamy sklep internetowy, nikt ze znajomych, którzy u mnie kupowali rzeczy, nigdy nie zapytał na jakiej podstawie ta cena, a jeśli już to na pewno nie tonem – jakim prawem taka cena???!!!! Mamy wolny rynek, jak nie chcesz, nie kupuj – mam to w dupie, użerać się nie mam zamiaru, znajdziesz taniej gdzieś indziej – droga wolna. Znajdziesz milszą obsługę – wal tam śmiało. Mam trochę ważniejsze rzeczy na głowie niż tłumaczyć się małolacie, której w dodatku za bardzo nie lubię, dlaczego tak a nie inaczej.

Dlaczego ludzie młodsi ode mnie o jakieś 8-10 lat mają tak zajebiście roszczeniową postawę?  Wszystko im się należy, wszystko trzeba dać im na tacy, zero wysiłku i zero poszanowania dla pracy innych. Rzygać mi się chce!!!!!!!